Stanisław Gąsior – „I pozostały tylko ślady dawnych dni”

„Każde imperium ma swój kres” Poznawać przeszłość to zajęcie bardzo ciekawe, pouczające. Jeździmy do miejsc odległej świetności, aby poznać, czy nawet „dotknąć” historii europejskiej kultury. Grecja i Rzym to kolebki również naszej kultury. Uczymy się o niej w szkole i chcemy urealnić tę wiedzę własnymi doznaniami. Wspaniałe, dziś różnie zachowane budowle, żyją życiem turystów.
Ale czy naprawdę? Czy nie żyją własnym życiem? Czy bez nas zwiedzających przestaną żyć? Dla tych ruin, wśród których czym różnimy się od mrówki? Nas zabraknie a one pozostaną o ile ich nie zniszczymy.
Mimo utraty swej monumentalności, (ale czy naprawdę?) świadczą o umiejętnościach, wiedzy i wielkości naszych przodków. Kiedy znajdujemy się wśród nich czujemy podniosłość chwili i oddech historii.
Chodząc po miejscach, po których stąpali Kleopatra, Juliusz Cezar a wcześnie mitologiczna Dydona, która zakochana w Eneaszu uciekinierze ze zburzonej Troi, nie mogła żyć po jego odpłynięciu – jego przeznaczeniem było zbudowanie Rzymu a nie życie przy boku kochającej kobiety, nie można pominąć aspektu przemijania czasu, nieubłaganego ogranicznika naszego życia, ale jednocześnie umożliwiającego narodziny nowego. On jest determinantą nie tylko ludzkości, ale i Wszechświata. Nie sposób nie myśleć o nim chodząc pomiędzy ruinami murów, kolumn i resztek komnat.
Wojny punickie zamieniły Kartaginę w ruiny a Rzymianie kolejnymi przebudowami zatarli jej potęgę, a po nich zniszczeń dokonali Wandalowie i Arabowie. Idąc pomiędzy murami podświadomie oczekujemy spotkania z duchami mieszkańców.
Będąc na wycieczce, co stwarza określone trudności, starałem się wyłowić i sfotografować to, co pozostało po starożytnych cywilizacjach Kartaginy i Rzymu. Nie sposób zobaczyć, poznać wszystkich ruin, które pozostały do naszych czasów. To, co zobaczyłem i sfotografowałem chciałem pokazać na tej wystawie.
Pragnąłem, aby fotografie skłoniły nas do chwili zadumy nad ciągłością dziejów i na tym co po nas pozostanie.